Strony

12 stycznia 2015

Dzisiaj malinowa herbata.
I pierniczki po-Swiateczne.
Nie czuje sie najlepiej, chyba jakis zimowy wirus mnie dopadl.
A tu caly dzien wyslany rzeczami do zrobienia.
Maly odwieziony juz do szkoly.
Obiad wstawiony.
Czeka mnie jeszcze pare dobrych godzin pracy.
Konca nie widac, a ja juz najchetniej polozyla bym sie spac, do jutra.
Zaraz wyciagam pudelko witamin i pastylek na gardlo.
Brakuje domowego soku malinowego babci.
Pieknie bylo kiedys chorowac jako dziecko.
Zaziebienie, kiedy juz sie trafilo, to byla dopiero frajda.
Caly dzien pod poducha, bez szkoly, sok babci, troska mamy.
Pamietam.

Brak komentarzy: